RSS
wtorek, 18 marca 2008

centrum polskie

W Curitibie i w okolicy jest dużo polonii. Klimat jest tu zbliżony do tego w Polsce i pewnie dlatego wielu Polaków tu osiadło przed wojną jeszcze. Przyznam, że nie dociekałem czym spowodowana była ta fala emigracji i dlaczego akurat Brazylia a nie np. USA.  W wolnej chwili może dowiem się czegoś więcej.  Moi brazylijscy przyjaciele opowiadali że polacy wnieśli duży wkład w rozwój regionu i miasta i w dowód pamięci i wdzięczności powstało Centrum Polskie. Jest to park z takimi właśnie jak wyżej zabudowaniami jakże nam znanymi i chyba trochę spowszedniałymi za sprawą różnych to skansenów.  No ale zobaczyć takie chaty i stodoły za oceanem a do tego jeszcze wozy na drewnianych kołach i inny osprzęt  to już nie jest takie proste i powszechne.

Obok parku jest przytulna polska kawiarenka. Niestety pani tam pracująca znała chyba tylko kilka słów po polsku. Dobre i to:) No ale na drzwiach kawiarenki istna perełka dla birofilów nie tylko z nad Wisły:)

piwopiwokrulowa

Nie mogłem powstrzymać się od uśmiechu i zrobienia kilku fotek. No bo przecież każde dziecko w Polsce wie jak się pisze "królowa"......no może nie każde bo teraz wystarczy kawałek zaświadczenia i można mieć ortografię w głębokim .... (o czym kiedyś nikt nie słyszał i pisał w zeszycie po 100x słówka...ehh)  No ale ja też mistrzem ortografii w końcu nie jestem, a na pewno nie j. portugalskiego bo okazało się że nasze "ó" to w portugalskim po prostu "o" agudo czyli "o" z akcentem czytane po prostu "o". Więc żeby zachować poprawność fonetyczną dano "u":) I cała zagadka z błędem się wyjaśniła. Niestety piwa KRULOWA nie mozna było kupić w tej kawiarence:(

21:24, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 17 marca 2008

Curitiba

Z letniskowej Guaratuby przenieśliśmy się do nie aż tak odległej Curityby. Powiem szczerze, że zupełnie nie tak wyobrażałem sobie to miasto. Kurytyba to duże i nowoczesne miasto. Nie mieliśmy dużo czasu na zwiedzanie przez co i zdjęć nie mam dużo, ale kilka znajdę na pewno:)

Powyższe zdjęcie zrobiłem ze znajdującego się w pobliżu centrum ogrodu botanicznego. Niestety oprócz wieżowców i parków Curitiba ma również favele. Chyba nie wiele jest dużych miast w Brazylii nie mających faveli. Ja byłem tylko w jednym - Maringa (stan Parana). Maringa była kolejnym punktem na naszej mapie podróży.

przystanek 

Słynne przystanki autobusowe. Udało mi się nawet zobaczyć jak to działa gdy podjeżdża autobus:) Szkoda, że nie mogłem przepraktykować wchodzenia po wysuwanym podeście:] Patent jest ciekawy...

 

23:17, meubrasil
Link Dodaj komentarz »

Brak czasu trochę mnie przystopował......ale zlikwidowałem już za to problem ze zdjęciami (mam taką nadzieję)...nie wszystkie wyświetlały się.......już powinno być ok.

naszyjnik kolczyki

A tak w ramach ciekawostek pamiątkarskich, gadżetów lokalnych i biżuterii z surowców naturalnych dwa okazy upolowane na stoisku obok hotelu. Teraz żałuję, że nie kupiłem ich więcej:] Główny składnik: łupki kokosowe:)

21:19, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 marca 2008

Vinicius

Jak to bywa w gorących i turystycznych miejscach życie w Guaratuba kwitnie po zmroku. Sklepy otwarte są długo z myślą o turystach ruszających w miasto. My także ruszyliśmy "na podbój" tej miejscowości. Po rajdzie po sklepach z ciuchami i czym się tylko dało przyszła kolej na inne atarkcje. Dzieci miały swoje zabawki a my swoje:) Po miasteczku jeździła kolorowa kolejka-autobus. Viniciusowi ta wycieczka bardzo się spodobała. Podczas kiedy nasz mały amigo zwiedzał Guaratubę my zdążylismy pojeździć samochodzikami elektrycznymi, postrzelać z korków na strzelnicy (foto poniżej) i pojeździć dziwnymi gokartami bez hamulców.... Dobrze, że wokół były opony.....:] Kolesie obsługujący ten tor byli co najmniej dziwni.......a może naćpani bo mieli podejrzanie dobre humory i jak zorientowali się, że jesteśmy obcokrajowcami to jeden z nich wydzierał się co chwila do nas "I love you!!!" :]

na strzelnicy

Oczywiście nikt nie trafił w cel, co chyba specjalnie nie dziwi......:]

22:17, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lutego 2008

ela

 Jak miało być o płci ładniejszej no to jest:) A to że dużo ładniejszej to widać na pierwszy rzut oka:)) Żeby było ciekawiej powyższa niewiasta o iście słowiańskich dużych oczach jest z pochodzenia polką (jej dziadkowie pochodzą z Polski), a spotkalismy ją przypadkowo w sklepie w Guaratuba gdzie pracowała. Nie znała ani jednego słowa po polsku:] Po angielsku też nie za bardzo więc po wymianie uśmiechów i kilku zdań przez tłumacza musieliśmy się rozstać. Co dla niej najwyraźniej nie było w smak bo jeszcze długo odprowadzała nas wzrokiem.....:)

O mniej słowiańskich atrakcjach w kolejnej odsłonie...

22:50, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 25 lutego 2008

lody

Tym razem o obiecanych lodach.... Na zdjęciu przykładowa lodziarnia. Niby nic takiego, ale nie o samo pomieszczenie chodzi. Wieczorami wychodząc na miasto koniecznie musieliśmy zahaczyć o lodziarnię. Koncept jest w zasadzie prosty.........ładujesz co chcesz i ile chcesz, polewasz czym sobie życzysz i posypujesz co się pod rękę nawinie.........a płacisz ustaloną stawkę za wagę. Niedrogo, duuuużo i smacznie:) No i takie smaki, których nigdzie chyba nie uświadczycie. Oczywiście lody o smaku kukurydzy nikogo tu nie dziwią:) Wolałem nie eksperymentować na swoim żołądku i skupiłem się na bardziej znanych mi smakach. POLECAM na upały i nie tylko:)

22:32, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 lutego 2008

widok

Dziś miało być o naszym hotelu w Guaratuba na południu Brazylii. No może hotel to za dużo powiedziane...........ale widoki z niego mielismy pierwsza klasa:) Jak wspomnaiłem doba wyszła nam 10,50$ z jedzeniem. Łóżka piętrowe, bez pościeli, okna wychodziły na podwórko, a w zasadzie na ścianę kolejnego domu (domy z Brazylii stawiane są dość ścisło, obok siebie często) i stąd ta cena (wynegocjowana z resztą przez naszego przyjaciela brazylijczyka). No ale za takie pieniądze i w takim miejscu to ja mogę spać i na podłodze. Kto by myślał w takiej chwili o niewygodach..........i tak przesiadywaliśmy zazwyczaj na plaży czy pod parasolami sącząc zimne napoje np. Guaranę. O Guaranie jeszcze będzie.:) Szkoda, że byliśmy tam tak krótko ale czekały na nas nowe miejsca i nowi ludzie...

widok z hotelu

Jako że z okien nie mieliśmy najlepszych widoków powyższe są z naszego tarasu, balkonu - wspólnego dla całego piętra. Jako jedyni europejczycy w tym motelu wzbudzaliśmy pewne zainteresowanie.....nie tylko w motelu bo i na plaży.... Szkoda że nie było wyborów mistera "jasnej karnacji":( Pierwsze miejsce maiłbym bez problemu:D

Guaratuba

Guaratuba to nie wielka miejscowość. Plaża trochę zaniedbana, jakieś opuszczone i zniszczone łodzie rybackie, jakiś odpływ z dziwnie wygladającą cieczą.......nie żebym się czepiał.....byłbym szczęśliwy gdybym miał taką atrakcję za płotem.... No coż, ja już tak mam, że pewne rzeczy widzę oczami możliwości jakie wynikają z jakiś faktów. No a faktem jest, że miejsce jest ładne tylko ludzie nie maja za dużo pieniędzy na inwestycje. Ale i tak ich podziwiam.......kto chce pracować zajęcie znajdzie. Jak chociażby nachodzenie turystów na plaży i sprzedawanie wszystkiego co można unieść:) Myslałem że będzie gorzej bo czytałem o tym przed wyjazdem. Na Copacabanie i wogóle w Rio są bardziej namolni sprzedawcy ale da się żyć. Zazwyczaj: "Nao, obrigado" powtórzone 2, 3 razy załatwiało sprawę;)

W następnym odcinku o atrakcjach tego kurortu, lodach na kg no i może trochę o brazylijkach;)

23:30, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 19 lutego 2008

prom

To dopiero drugi dzień naszego pobytu w Brazylii. Płyniemy promem do Guaratuba, wypoczynkowej miejscowości nad Atlantykiem. Można tam dotrzeć lądem, ale jest dłużej. Z tego co pamiętam prom był bezpłatny, co u nas raczej by nie przeszło:]

prom2

Ten białoniebieski Chevrolet (drugi od góry) to nasz wspaniały środek lokomocji:) W Brazyli jeżeli chcesz podróżować masz do wyboru: własny/ ew. wypożyczony samochód, autobusy (ponoć wygodne i komfortowe) albo samoloty. Pociągów jest bardzo mało i widziałem je chyba tylko w okolicach Sao Paulo. Sieć dróg jest do pozazdroszczenia. Szerokie i równe drogi to norma w tym kraju. Niestety płatne. O tym więcej w kolejnych odsłonach. Mam zdjęcia z punktów poboru opłat:) Siedzą tam czasami ładne dziewczyny;) O dziewczynach też bedzie innym razem:)

W kolejnym odcinku będzie o naszym hotelu za 10,5 $ za dzień z wyżywieniem (sic!) i z widokiem na plażę i ocean:))

21:21, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 lutego 2008

 poranek

Poranki są bardzo malownicze, ale i dość chłodne.

wodospad

Ciekawostka. Leśny wodospad, niby nic takiego, ale zauważyłem wokół dużo jedzenia np. kawałki arbuza i porozbijane jakieś miski. Na początku pomyślałem sobie, że to prawie jak u nas - wyworzą śmieci do lasu.:] Jak weszlismy wyżej stały oparte o skałę równo ustawione świeczki. Takie małe, chyba z 6 szt. Jak się dowiedzielismy takie cieki wodne to "normalne" miejsce kultu spirytystów. Prawdopodobnie to kult Macumby. Piszę prawdopodobnie bo nie zgłębiałem tego tematu. Nie ta "opcja polityczna":)

jedzenie

Zdjęcie niestety nie ostre, ale widać kawałki jedzenia ofiarnego i skorupy misek lub garnków.

22:31, meubrasil
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 lutego 2008

Ponieważ stawiam pierwsze kroki w dziedzinie jakiej jest blogowanie wybaczcie kanciastość i oszczędność w treści i formie. Powoli mam nadzieję oswoić się z tym cudem i opisać szerzej naszą podróż to wspaniałego i pełnego kontrastów kraju jakim jest Brazylia.

 Minął już rok od mojego pobytu w ziemi słońca (Terra de sol - jak ją nazywają brazylijczycy). Zbierałem się żeby zamieścić trochę zdjęć z tej wyprawy, ale ponieważ nie mam czasu na robienie osobnej strony padło na bloga. Zobaczymy jak to się sprawdzi.

O moich pierwszych wrażeniach po wylądowaniu w Sao Paulo opowiem trochę później. Tymczasem zbliżamy się do Guaratuba - miejscowości wypoczynkowej na południu Brazylii. Jedziemy tzw. Piękną Drogą, która jest faktycznie bardzo malownicza ale zarazem bardzo kręta.

Przystanek na posterunku Policji drogowej.

 Posterunek Policji drogowej - Brazylia

Normalnym widokiem obok posterunków Policji są złomowiska aut i motorów. Na takie "parkingi" trafiaja samochody po wypadkach. Składowane są tam pojazdy, które albo czekają na "zlicytowanie" albo nie zostały odkupione.  Nie wiem jak progreso ale ordem na pewno jest....przynajmniej obok posterunku;)

Złomowisko samochodów

Widok z drogi zwanej Piękną

Brasil - południe kraju

Miało być o przylocie do Sao Paulo i pierwszych wrażeniach. Ponieważ nie mam zdjęć z przylotu słowami muszę opisać co zobaczyłem.

W samolocie okrutnie zmarzłem. Klima chodziła chyba na maksa. Nie pomógł koc i co i raz przynoszone przez stuardesy wino;) Po wejściu na lotnisko zmiana klimatu już dała się odczuć. Formalności i odbiór bagażu. No właśnie - BAGAŻ. Przyjaciel prosił o przywiezienie kwasu chlebowego z Polski. Więc jak prosił tak włożyłem do walizki. Przy odbiorze na kołowrotku moja walizka wyróżniała się mokrą plamą wokół:(( Cały kwas wylał się na ciuchy........byłem bardzo zły. Na szczęście przyjaciele i znajomi już na nas czekali i ich widok i powitanie pozwoliło mi zapomnieć na moment o powodzi w walizce. Co się też później okazało straty nie były wielkie. Owszem ubrania pachniały kwasem chlebowy ale plam nie było a zapach szybko się ulotnił:)

Po wyjściu z budynku lotniska uderzyła nas fala gorąca i szczególny  zapach. Dla mnie zapach ten kojarzy się z zapachem rozgrzanego asfaltu na parkingu centrum handlowego. Tak "pachnie" rozgrzane słońcem miasto. Ktoś powie że śmierdzi......no coż po części będzie miał rację.... Ciekawe było to że były okolice 9 wieczorem a wciąż było 20 parę stopni. Pożegnalismy znajomych, którzy przyjechali specjalnie nas zobaczyć i powitać. Zapakowaliśmy nasze bagaże do vana i w drogę. Kierunek GUARATUBA!

Oserwując zabudowania przedmieść Sao Paulo szybko zauważyłem okalające wszystkie domy wysokie ok 3 m płoty i mury czasami zakończone drutem kolczastym. Samochody stały za tymi płotami na podjazdach osłonietych dachem, który często kończył się na płocie. Efekt był taki że nie dało się wejśc na posesję górą, a jedynie bramką, która była oczywiście cały czas zamknięta. W takim miejscu i w takiej sytuacji wręcz naturalnym jest widok krat w oknach i często też widok metalowych okiennic.

Kolejną ciekawostką dotyczącą płotów były reklamy. Mało jest takich reklam wyklejanych czy drukowanych na tablicach. Mam tu na myśli mniejsze miasta. Za to powszechnym jest malowanie reklam na murach. Dla mnie to jeden z symboli Ameryki Pd. - reklamy malowane na murach i vany.....duuuuużo vanów:) O naszym wspaniałym vanie - Chevrolecie napiszę później:)

 

 

00:08, meubrasil
Link Dodaj komentarz »